5 powodów, dla których e-readery nie zastąpią tradycyjnej książki

iPad, Kindle, Onyx Boox 60… To w ich kontekście coraz częściej wieści się śmierć papierowych wydawnictw. Wizja zapomnianych książek, zamkniętych gdzieś w podziemnych biblioteczkach chyba najbardziej byłaby na rękę producentom tych plastikowych gadżetów. Jako romantyczni zwolennicy PRAWDZIWEJ literatury, którzy nie chcą zamienić celulozy na 6-calowy ekran przedstawiamy pięć powodów, dzięki którym tradycyjne książki nie znikną z naszego życia:

1.       Wirusy.

Wirusy atakują już nasze telefony komórkowe i tylko kwestią czasu jest kiedy dobiorą się do takich nowinek jak czytniki książek. Tym bardziej, że póki co „czystych” elektronicznych publikacji jest jak na lekarstwo; większość to pirackie śmieci z krzaczkami i bez polskich liter. Tylko czekać aż zza tych krzaczków zaczną wyskakiwać podstępne Pacmany. A wtedy – life is brutal – elektroniczną biblioteczkę stracisz w dwie sekundy, co w przypadku prawdziwego księgozbioru jest mało realne, chyba że mieszkasz rejonie bardzo aktywnym sejsmicznie lub nie wyłączyłeś żelazka przed wyjściem z domu.

 

2.       Awaryjność.

W całej fascynacji czytnikami książek nie należy zapominać, że są to urządzenia, a więc z samej definicji coś, co ma w sobie choć ułamek elektroniki, prędzej czy później zepsuje się. Z tego samego powodu nigdy GPS-y nie wyprą poczciwych map, które przed wycieczką wrzucasz do plecaka i nie martwisz się, czy na szlaku ci się włączy, czy się nie rozładuje, czy pokaże aktualny obraz terenu, czy wpakuje w sam środek jeziora, którego teoretycznie tu nie powinno być… Książkę zepsuć może co najwyższej sam autor, a czytnik rozbroi nasz niezbyt subtelny młodszy brat, któremu akurat na wyświetlacz spadnie szklanka z Vibowitem.

 

3.       Moda.

Każda wyganiana do lamusa rzecz znajduje swoich ­obrońców, koneserów i zwolenników. Po części dzieje się tak z np. całkiem niemałą rzeszą ludzi miłujących płyty winylowe, które teoretycznie w czasach mp3 powinny stracić rację bytu. Nie chciałbym dożyć czasów, kiedy książki staną się niszowe, chodzi o świadomą modę jako równoprawny nurt istniejący obok e-czytaczy. Ludzi, którzy za kilkanaście lat, kiedy czytniki zaleją ulice, nie będą się wstydzić czytać książek w autobusach. Jednak każda niszowość niesie ryzyko snobizmu, a najmniej chyba nam potrzebni pseudobohemiarze na starych rowerach holenderskich, z chustą owiniętą wokół szyi, w raybanach i z książką pod pachą. Wtedy chyba sam sobie strzelę w skroń. A może najpierw im…?

 

4.       Nieprzydatność.

Powstało już sporo wynalazków, zwłaszcza z branży IT, które miały być hitami, a okazywały się potężnym klopsem. Tak było chociażby z Windowsem Vistą, palmtopami, czy ostatnio z telewizorami 3D bez okularów, których sprzedaż jest gigantycznym rozczarowaniem (czyt. nikt tego nie kupuje). Ludziom naprawdę da się wmówić pewne potrzeby (ostatnio dowiedziałem się o zabiegu `sauny dla włosów` w zabiegach kosmetycznych) a badania i prognozy przedsprzedażowe wpędzają w euforię producentów, ale i tak do momentu pierwszego dnia w sklepie nikt nie jest pewny reakcji konsumentów. Póki co czytniki sprzedają się nieźle, ale tak jest z każdym produktem wprowadzanym na rynek – początkowy boom albo opadnie ale sprzęt będzie się regularnie sprzedawał albo za rok, dwa zaleją nas aukcje z używanymi czytnikami od ludzi, którym zabawka się znudziła.

 

5.       Książka. Po prostu.

Koronny argument każdego miłośnika książek: mogę ją dotknąć, przewertować kartki no i ten zapach papieru, tuszu… Tutaj nie trzeba się rozpisywać i niczego wyjaśniać. Z każdym wcześniejszym argumentem można dyskutować, ale przyznacie, że ten to prawdziwy killer – żadne ustrojstwo nie dostarczy takich romantycznych wrażeń.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

3 Responses to 5 powodów, dla których e-readery nie zastąpią tradycyjnej książki

  1. Jan Cisek pisze:

    Podobnie jak autor odczytuje, że ten tekst jest napisany z przymrużeniem oka. Miałem tyle tradycyjnych książek, że już nie mogłem ich ogarnąć. W związku z tym wiele z nich przeniosłem do komputera. Korzystam z kindle, ipada codziennie i nie miałem problemów technicznych. Jeżeli ktoś czyta dużo książek elektroniczne czytniki są bardzo wygodne i użyteczne.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
  2. lorku pisze:

    Po przeczytaniu tej listy odnosze wrazenie ze autor najchetniej wrocilby do epoki Gutenberga i czytal ksiegi przy kaganku, z ciekawosci zapytam: Uzywales kiedys e-readera?

    Jako ze uzywam Kindle od dluzszego juz czasu na nim sie skoncentruje:

    1. System stoi na linuksie, tak wiec drze na mysl ze moja biblioteka wyparuje ktoregos poranka. Oczywiscie cos tak trywialnego jak kopie bezpieczenstwa pomine milczeniem.

    2. Zadnych konkretow nie podales, ja moge napisac ze od dwoch lat uzywam praktycznie codziennie swojego czytnika i nie stwierdzilem ZADNYCH problemow technicznych.

    3. Moda? Modne to sa fikusne telefony, a nie ereadery (jaki jest poziom czytelnictwa w PL?). Autorze, czy dopuszczasz mysl, ze mozna czegos takiego uzywac ze wzgledu na wygode? B.duzo podrozuje, nie mam mozliwosci targac ze soba podrecznej biblioteczki, a tak pakuje na Kindle to co mam ochote pocztac i wciskam go do walizki.

    4. W/w.

    5. Od zawsze czytam duzo i musze przyznac, ze czytanie nowej ksiazki (analogowej – papierowej) jest frajda, za to przebijanie sie przez kilkudziesiecioletnie tomiszcza niekoniecznie. O objetosci pisalem wyzej, obecnie czytam „Lod” Jacka Dukaja, mam wersje papierowa, jak i elektoroniczna, ale czytam tylka ta druga, powod jest prosty – jest poreczniejsza (powiesc ma ponad 1k stron).

    Pozdrawiam i zycze wiecej dystansu.
    lorku

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    • Kali pisze:

      lorku,
      Gutenbergiem popadasz w drugą skrajność.
      Tekst jest pisany z przymrużeniem oka, używałem e-readera i równie dobrze mógłby powstać tekst „Dlaczego e-readery zjedzą tradycyjne książki”. Hmm, może niedługo nawet go napiszę…? Tobie też więcej dystansu życzę;)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *